O autorze
Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego oraz Zarządzania i Marketingu na Akademii Leona Koźmińskiego. Od 2008 roku ściśle związana z branżą telekomunikacyjną. Pracowała dla takich firm jak Accenture, Nokia, Motorola, Orange oraz Play. Entuzjastka mobile. Wnikliwie obserwuje i analizuje mobilny świat, którym się otacza. Autorka bloga dworzynska.com, gdzie przedstawia subiektywnie najlepsze casy z wykorzystaniem technologii mobilnych oraz popularyzuje wiedzę na temat m-marketingu. Pomysłowadczyni oraz organizatorka warsztatów nt. marketingu mobilnego Warsaw Speaks Mobile.

Oculus Rift - pierwsze wrażenia

Fot. Katarzyna Dworzyńska
Muszę Wam zdradzić sekret. Lubię testować różnego rodzaju gadżety. Dlatego kiedy dzisiaj rano zapukał do mnie kurier z Oculusem wiedziałam, że to będzie dobry dzień. I prawie się nie pomyliłam. Prawie :)

Od razu na wstępie zaznaczę – nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z Oculus Riftem. Wcześniej kilka razy bawiłam się Google Glassami, ale wiadomo – to nie to samo. Pełna przejęcia rozpakowałam paczkę, poskładałam wszystkie elementy i.. podłączyłam gadżet do głównego, domowego kompa. Wszystko zajęło mi dosłownie kilkanaście minut.



Jako, że nie jest to komercyjna wersja Oculusa (nie wiadomo tak naprawdę kiedy gotowy produkt trafi do sprzedaży), na dzień dobry nie ma żadnego tutorialu. Trzeba polegać na oficjalnej stronie produktu www.oculusvr.com, gdzie można zdobyć wszystkie niezbędne informacje, oraz na forum użytkowników – istnej skarbnicy wiedzy jeśli chodzi o programy czy gry obsługujące Oculusa.

Czym jest Oculus?


Mam nadzieję, że tego nie muszę Wam pisać :) Oculus Rift to urządzenie, które sprawi, że powstanie nowy rodzaj biznesu na rynku oraz nowy rodzaj użytkownika – tego, który żyje w wirtualnej rzeczywistości 360 stopni. A że tak się stanie jest tak pewne, jak to, że w zimie będziemy narzekać na śnieg i niskie temperatury. W tym miejscu warto też dodać, że takie wykorzystanie rozszerzonej rzeczywistości, jakie znamy chociażby z branży mobile może na dłuższą metę po prostu nie mieć sensu i szybko zostać wyparte przez narzędzia na miarę Oculusa. To urządzenie bez wątpienia otwiera nowy rozdział w rozwoju technologii.

Moje pierwsze wrażenia?


Dużo ekscytacji. Pamiętam swój pierwszy seans w kinie IMAX w Warszawie. Oglądałam wtedy podwodny świat w okularach 3D. Było mega, ale miała wtedy chyba z 12 lat (tak mniej więcej, dobrze nie pamiętam, to było dawno – chociaż nie aż tak dawno temu ;) ). Obrazy, które wtedy ukazywały się przed moimi oczami… część osób rękami próbowała złapać przepływające obok, wirtualne rybki :) Więc dzisiaj było podobnie, w kontekście wrażeń. Pierwsze słowo, które przyszło mi na myśl po założeniu okularów to było: „wow”. Bo to jest fantastyczna rzecz! Nagle znalazłam się pod wodą. Zaczęłam zwiedzać morskie głębie, zanurzać się w morskie czeluście, podziwiać kraby stąpające po dnie. Czułam się tak, jakbym rzeczywiście tam była! Dodatkowo dźwięk wypuszczanej wody i bąbelki ukazujące się przed moimi oczami nadawały całemu obrazowi… rzeczywistości. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że gdzieś z nienacka zaatakował mnie rekin. Podskoczyłam na fotelu – serio! Potem wystrzeliłam w powietrze na wesołym miasteczku, zwiedzałam Paryż, brałam udział w wyścigach samochodów, zwiedzałam kosmos a na koniec wsiadłam do rollercoaster’u i tak skończyła się moja dzisiejsza przygoda z Oculsem. Zrobiło mi się po prostu niedobrze :P

Oculus nie dla wszystkich?

No właśnie. Błędnik na początku może wariować. Podobno jest tak jakby latać szybowcem – niby się siedzi w miejscu, ale oczy widzą swoje i no cóż, może to powodować różne, nieprzyjemne reakcje. Widoki w Oculusie są tak rzeczywiste, że naprawdę czujemy się tak, jakbyśmy spadali, albo lecieli, albo jechali z nadmierną szybkością. A wiadomo, nie każdy jest w stanie wytrzymać tylu wrażeń, ja nie byłam i po prostu musiałam od tych emocji chwilę odpocząć. Męczy się też wzrok. No cóż, Oculus to nie jest produkt skończony. Jego autorzy muszą jeszcze popracować nad rozdzielczością – idealnie nie jest. Na ekranie/wyświetlaczu widać duże piksele, obraz niekiedy się zamazuje, trzeba także popracować nad kolorami. Developerzy będą mieli jeszcze trochę roboty. Dobrze słychać wszystkie dźwięki, które są ładnie zsynchronizowane z obrazem.

Co dalej z Oculusem?

Produkt będzie rozwijany, to na pewno. Już teraz widzę potęgę zastosowań Oculusa w różnych branżach, od nieruchomości, poprzez edukację, czy nawet zwykłą sprzedaż. Wyobraźcie sobie taki wirtualny sklep, do którego wchodzicie, wybieracie produkty z półki, płacicie i voila! W ciągu godziny produkty pojawiają się w Waszym domu. Albo – wchodzicie do takiego wirtualnego świata, w którym spotykacie mnóstwo osób, możecie z nimi rozmawiać etc. Wszystko bez wychodzenia z domu. Czad!

Trzymam kciuki za Oculusa i mam nadzieję, że już niedługo będzie dostępny w wersji na wypasie. Byleby do tego czasu coś zrobić z chorobą powietrzną i lokomocyjną ;)

Na koniec mam dla Was dobrą wiadomość. Oculusa będziecie mogli przetestować podczas najbliższego Warsaw Speaks Mobile 17 września, jak zawsze w Koźmińskim. Informacja na www wydarzenia pojawi się do końca tego tygodnia.

Do zobaczenia!
Trwa ładowanie komentarzy...