O autorze
Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego oraz Zarządzania i Marketingu na Akademii Leona Koźmińskiego. Od 2008 roku ściśle związana z branżą telekomunikacyjną. Pracowała dla takich firm jak Accenture, Nokia, Motorola, Orange oraz Play. Entuzjastka mobile. Wnikliwie obserwuje i analizuje mobilny świat, którym się otacza. Autorka bloga dworzynska.com, gdzie przedstawia subiektywnie najlepsze casy z wykorzystaniem technologii mobilnych oraz popularyzuje wiedzę na temat m-marketingu. Pomysłowadczyni oraz organizatorka warsztatów nt. marketingu mobilnego Warsaw Speaks Mobile.

Mobilny biznes to eldorado? Sama aplikacja mobilna już nie wystarczy. Wywiad z Michałem Gierą, CEO agencji Snapp.

by Cristiano Betta
by Cristiano Betta www.flickr.com
Rynek mobilny w Polsce przeżywa swoisty boom. Coraz większa liczba osób decyduje się na zakup smartfona, coraz odważniej pobieramy z appmarketów mobilne aplikacje. Według badań TNS Polska obecnie w Polsce penetracja smartfonów wynosi 44%. Dom mediowy MEC opublikował natomiast niedawno badanie Internet w komórce, z którego wynika, iż użytkownicy smartfonów mają zainstalowanych do 10 dodatkowych aplikacji. Co więcej 72% responedów badania przyznało, że minimum raz zainstalowało na swoim telefonie aplikację mobilną.

Wydawać by się mogło, że mobilny biznes to eldorado, a ilość firm, które powstają na rynku pod banderą „mobile“ mogłoby to tylko potwierdzić. Problem polega na tym, że firmy te coraz trudniej od siebie odróżnić. Ich oferty zlewają się ze sobą, tworząc wspólny mianownik, którym jest aplikacja mobilna.



Na tak nasyconym rynku na uwagę zasługuje Snapp – firma zajmująca się marketingiem aplikacji mobilnych. Założony kilka miesięcy temu start-up oferuje unikalne rozwiązania stworzone z myślą o właścicielach aplikacji, którzy chcą właściwie pozycjonować swoje produkty. Co więcej - Snapp działa w oparciu o własne narzędzia badawcze. Jest to pierwsza tego typu agencja w Polsce.

Zapraszam Was na wywiad z Michałem Gierą – założycielem i CEO Snappa.


Katarzyna Dworzyńska: Swoją karierę rozpoczynałeś od pracy w dziale reklamy w serwisie gazeta.pl, następnie przez 3 lata w Wirtualnej Polsce rozwijałeś sieć reklamową AdTotal. Początki były z pewnością ciężkie?

Michał Giera: Od razu zaznaczę, że AdTotal to nie był mój pomysł ☺. Pomysłodawcą sieci był Michał Tober. Do projektu dołączyłem razem z Szymonem Szmiglem, który odpowiadał za rozwój sprzedaży, natomiast ja prowadziłem dział rozwoju oferty reklamowej. Naszą idee fix była Strategia Trzech Ekranów (komputer-telewizor-telefon). AdTotal zachowowywał dużą dozę autonomii mimo działania w ramach struktur Wirtualnej Polski. Dzięki temu udzielał nam się entuzjazm start-up'u. Dodatkowo, działając w obszarach niszowych, które leżały poza zainteresowaniem dużego portalu horyzontalnego, staliśmy się swoistym laboratorium doświadczalnym. Wirtualna Polska nie miała wsparcia w innych mediach, stąd trudno było jej wyjść poza ramy internetu. Miała jednak świetną technologię, dzięki czemu nasza idea miała szansę na spełnienie. W pewnym momencie Wirtualna Polska miała unikalną na Polskim rynku ofertę reklamową obejmującą wspólne planowanie działań w trzech kanałach internet, digital signage, mobile. W 2008 roku można już było dostrzec, iż kolejnym etapem rozwoju mediów będzie mobile. A był to czas kiedy podstawowym sposobem komunikacji marketingowej z konsumentem był SMS. Minęły 4 lata i dziś mamy aplikacje, formaty rich mediowe, nasycenie smartfonami na poziomie 44%. Z perspektywy czasu muszę przyznać, iż fajne jest poczucie bycia jednym z trybów zmian.

KD: Jednak w 2012 roku rzuciłeś WP i zdecydowałeś się założyć własną działaność. To bardzo odważna, chyba dość ryzykowna decyzja. W WP miałeś już ugruntowną pozycję, a z własną działalnością bywa różnie...

MG: Decyzja o odejściu z Wirtualnej Polski była podyktowana chęcią utrzymania tego poczucia entuzjazmu. Chęcią sprawdzenia swoich pomysłów. Nie ukrywam, była to decyzja trudna. Pierwszy rok na "swoim" to była niezła szkoła życia ☺. Nie raz miałem ochotę na powrót pod skrzydła matki-korporacji. Mam jednak szczęście do spotykania na swojej drodze zawodowej inspirujących ludzi. Taką osobą jest Grzegorz Chyliński z sieci reklamy mobilnej Adrino, który przekonał mnie, iż moje pomysły są warte rozwinięcia. I tak też powstał Snapp.

KD: Kiedy po raz pierwszy zacząłeś myśleć o własnej firmie?

MG: Nie napiszę, iż od dzieciństwa, nie jestem Warrenem Buffetem ☺. Jeżeli mogę powiedzieć "zawsze" to zawsze chciałem pracować naukowo. Skończyłem archeologię śródziemnomorską, która była moją wielką pasją. Po egzaminie magisterskim pomyślałem, iż fajnie będzie się na chwilę oderwać i popracować w wydawnictwie. Tak trafiłem do Agory, później do Wirtualnej Polski, na uczelnię nie wróciłem ☺. Pracując w AdTotalu odkryłem swoją kolejną pasję: tworzenie. Pomyslałem sobie - fajnie byłoby kiedyś spróbować zrealizować swoje pomysły. Ale kolejny krok był już znacznie trudniejszy - realizacja.

KD: Archeologia śródziemnomorska? Brzmi prawie jak science fiction, ale jak widać w prowadzeniu własnej firmy liczą się różne umiejętności ;) Wspomniałeś, że trudniejsza była realizacja. No właśnie – od czego zacząłeś? Tylko nie mów, że od rzucenia papierami ;)

MG: Prawie! Ale zanim to nastapiło po prostu usiadłem i zacząłem się zastanawiać co tak naprawde chciałbym robić, co mnie kręci. Na pierwszym miejscu zawsze stawiałem badania, a że od dawna pracowałem blisko branży mobilnej, wiedziałem, że na rynku brakuje firmy z prawdziwego zdarzenia, która pomogłaby właścicielom aplikacji wyróżnić na tak nasyconym rynku swoje produkty. Tak narodził się Snapp. Kolejnym krokiem było spisanie tego wszystkiego, co do tej pory miałem tylko w swojej głowie.. przedstawienie pomysłu zaprzyjaźnionym osobom z i spoza branży, a potem sprzedanie idei Snappa inwestorom.

KD: Skąd u Ciebie fascynacja rynkiem mobile?

MG: Z uzależnienia od smartfonu, stanowiącego moje centrum komunikacji, informacji. We współczesnym otoczeniu cechującym się chronicznym brakiem czasu telefon jest dla mnie jednym z elementów pogłębiania więzi rodzinnych. Nad czym akurat boleję. Dodam, iż nie jestem fanem mediów społecznościowych. Natomiast lubię pogadać ☺. A tak na serio czasami sam się zastanawiam skąd się to bierze ☺. I chyba najwłaściwszą odpowiedzią jest CIEKAWOŚĆ, w różnych jej odcieniach. Obserwując entuzjazm z jakim moja półtora roczna córka poznaje świat, kiedyś dostrzegłem u siebie tę dziecięcą niecierpliwość doświadczania. Tak, rynek mobilny zdecydowanie daje możliwość badania. Nie jest w pełni ukształtowaną formą, dlatego tym bardziej jest dla mnie atrakcyjny. Jednym słowem oddala ryzyko popadnięcia w rutynę. Roztacza perspektywę wytyczania nowych dróg. Kiedyś miałem okazję wypicia kawy w barcelońskiej kafejce Els Quatre Gats, miejscu spotkań katalońskich modernistów. A dodam, iż jestem entuzjastą malarstwa, więc nie mogłem tego miejsca ominąć. Dyskutując z przyjaciółmi przypomniałem sobie słowa jednego ze stałych gości tego miejsca Pabla Picasso: "Wśród ludzi jest więcej kopii niż oryginałów". Picasso w swoim środowisku ze wzgledu na swój odmienny styl narażony był na ostracyzm przenaczony dla beztalencia z ambicjami. Ale w szerszym kontekście. Wiara w swoje idee daje siłę sprawczą ucieczki ze schematu. Picasso zmienił świat. Ja nie mam podobných predyspozycji, ale olbrzymią frajdę sprawia mi możliwość dostrzegania i badania nowych trendów. Zajmowanie się mediami mobilnymi daje mi przy tym świetną okazję do łączenia swoich zainteresowań z dziedziny mediów, technologii oraz socjologii.

KD: Jak oceniasz stan polskiego rynku mobile?

MG: Polski rynek mobile jest na etapie wyczekiwania "roku mobile" ☺. Wielkiego big bang. Oczekiwanie to spowodowało, iż powstało mnóstwo nowych firm zajmujących się marketingiem mobilnym. Oczywiście jest to bardzo dobry trend. Jednakże brakuje mi w tym wszystkim świeżości. Większość z tych firm ma podobną ofertę i specyfikę działania. Chciałbym aby Polski rynek częściej kierował się wskaźnikiem jakości, innowacyjności. Powiem przewrotnie, że życzę sobie konkurencji, bo to rozwija oraz sprawia, iż rynek staje się ciekawszy także z punktu widzenia klientów. Niewątpliwie rynek interaktywny, dzięki mediom mobilnym, ma szansę przeżyć drugą młodość. W tym momencie coraz większe znaczenie ma lojalność użytkownika w stosunku do marki mediowej. Z tego względu rozwój mobile to również duża zmiana w dla rynku reklamowego. Smartfon sprawia, iż sposób interakcji z reklamą staje się inny, głębszy, bardziej angażujący.

KD: Część ekspertów działających w branży mobilnej twierdzi, że rynek aplikacji mobilnych to bańka, podobna do tej internetowej która miała miejsce na przełomie wieków. Co o tym sądzisz?

MG: Tak jak już wcześniej wspomniałem – na rynku mobile powstaje wiele nowych firm, ale niestety, coraz trudniej dostrzec w ich ofercie czynnik, który wyróżniałby je od konkurencji. Coś, dzięki czemu mógłbym powiedzieć: to jest innowacyjna firma, która zaskoczyła mnie swoimi rozwiązaniami. Obecnie większość podmiotów działa przez utarte schematy myśląc, że wyprodukowanie jednej czy dwóch aplikacji mobilnych zagwarantuje im miejsce na rynku. A to nie tak. Trzeba się stale rozwijać, analizować i wyciągać wnioski. Ci, którzy nie pójdą do przodu po prostu za jakiś czas znikną.

KD: Niedawno założyłeś Snappa – jedną z pierwszych w Polsce agencji zajmujących się promocją aplikacji mobilnych. Czy na polskim rynku jest miejsce na tego typu działaność? Czym dokładnie zajmuje się Snapp?

MG: Osobiście nie przepadam za słowem "agencja marketingu", ale chyba nie ma lepszego na określenie naszej działalności. Jeżeli agencja to wolimy określać siebie jako agencja badawcza. Co badamy? Mierzymy pozycję rynkową aplikacji mobilnych. Naszym głównym wyróżnikiem jest metodologia badawcza oraz własne narzędzia badawcze. Dzięki temu jesteśmy w stanie w spójny sposób prezentować dane dotyczące pozycji rynkowej aplikacji mobilnej. Pomysł na Snappa wziął się także z "narzekania'". Zawsze polski rynek mobilny kulał pod względem badań. Ich brak skazywał na niedostateczną wiarygodność w oczach klientów. W końcu zamiast narzekać stwierdziłem, że fajnie by było takie narzędzia stworzyć. Oczywiście nie jest to sztuka dla sztuki. Widzimy takie zapotrzebowanie na Polskim rynku, wierzymy że na badaniu aplikacji można zbudować ciekawy biznes.

KD: Metodologia badawcza oraz własne narzędzia - to brzmi bardzo ciekawie, powiesz coś więcej? Jaka metodologia? Jakie narzędzia?

MG: Spójrz na źródła przychodów producentów aplikacji. Obecnie są nimi sprzedaż aplikacji, sprzedaż reklamy w aplikacjach (in-app advertising) albo sprzedaż artefaktów w aplikacjach (in-app purchase). Każdy z trzech modeli przychodowych uzależniony jest od czynnika masy/pobieralności aplikacji. Im większy osiągnięty zasięg tym deweloper może spodziewać się większego ROI. Obecnie producenci aplikacji nie mają do dyspozycji spójnego narzędzia, które pozwoliłoby na testowanie/przygotowanie strategii promocji, pomiaru jej efektów, badania konkurencji, prowadzenia promocji, podnoszenia jakości działania aplikacji. SNAPP jest kompleksowym narzędziem zapewniającym użytkownikowi (deweloper aplikacji, agencja reklamowa, dom mediowy, klient bezpośredni) możliwość planowania i realizacji strategii promocyjnej aplikacji mobilnej. Narzędzie zawiera kilka składowych elementów tworząc pewien kompletny ekosystem wokół aplikacji, który korzystnie wpływa na jej postrzeganie, pozycjonowanie a finalnie używalność aplikacji. Automatyzacja procesów testowania, monitoringu pobieralności/wykorzystania, raportowania ma ułatwić użytkownikowi poprawianie jakości aplikacji, określaniu potencjału rynkowego, podnoszenia stopy zysku ze sprzedaży. Właśnie na tych działaniach opiera się metodologia Snappa.

KD: Przychodzi do Ciebie developer aplikacji mobilnych z gotowym produktem. Co jesteś w stanie mu zaoferować?

MG: Obecnie każdy deweloper, ktory planuje swój biznes w oparciu o produkcję aplikacji mobilnej musi korzystać z oddzielnych narzędzi badawczych i realizacyjnych. A wiadomo, że w przypadku kiedy korzysta się z kilku źródeł na raz, brak korelacji danych może prowadzić do podejmowania błędnych decyzji strategicznych. A w rezultacie po prostu spowodować duże straty finansowe. Każdy deweloper, który przyjdzie do Snappa otrzyma od nas do dyspozycji jedną, spójną platfromę, która pozwoli mu na łatwy start biznesowy, publikowanie produktu wysokiej jakości, szybkie reagowanie zarówno na zmieniający się rynek jak i oczekiwania użytkownia. Snapp skupia się na dostarczaniu klientom zaawansowanych narzędzi badawczych umożliwiających tworzenie i wdrażanie efektywnych strategii marketingowych na każdym etapie „życia” aplikacji. Zajmiemy się zatem m.in. dodaniem aplikacji do appmarketów, promocją: ASO, PR-em, social media, przygotujemy raporty o błędach w działaniu aplikacji a także zajmiemy się analizą wyników w odniesieniu do założeń oraz oczywiście optymalizacją. Zajmiemy się reklamą w sieciach mobilnych. Na koniec przeanalizujemy efekty: ROI, poziom osiąganych celów z naszą rekomendacją do dalszych działań. W Snappie działamy kompleksowo.

KD: Jeśli miałbyś wybrać jeden błąd jaki zazwyczaj popełniają developerzy aplikacji mobilnych to co by to było?

MG: Zapominają o promocji swojej aplikacji ;) A tak poważnie – wydaje mi się, że wielu deweloperów zapomina o słuchaniu tego, co mają do powiedzenia użytkownicy ich aplikacji. Wielu właścicieli aplikacji rozwijając swój produkt działa zgodnie z przyjętą roadmapą i zazwyczaj nie chce od niej odstępować. Czasami warto wsłuchać się w to co mają do powiedzenia użytkownicy. Oczywiście zawsze znajdą się hejterzy ale z wielu komentarzy dowiemy się co powinniśmy poprawić, czego w aplikacji brakuje. Możemy wyjść naprzeciw oczekiwanio przy następnym update’cie .

KD: Jak pozyskaliście finansowanie na swój projekt? Czy trudno było przekonać inwestorów do Snappa?

MG: Jak każde przedsięwzięcie technologiczne, Snapp potrzebował początkowego dofinansowania. Proces budowy, bez dostatecznych środków, byłby skazany na rozciągnięcie w czasie. My otrzymaliśmy dofinansowanie z Fundacji Uniwersytetu Łódzkiego Akceleratora Innowacji. Są to na tyle wystarczające środki abyśmy w poczuciu komfortu mogli realizować swoje cele. Sam proces rozmów z Fundacją nie był długi ponieważ pracują tu osoby które na codzień mają do czynienia z innowacyjnymi projektami. To przenosi rozmowę na inny poziom bez potrzeby "edukowania" inwestora. Dla nas, obok atutu finansowego, istotne było pozyskanie partnera, który umie się wczuć w nasze położenie oraz jest wstanie wspomóc nas swoim doświadczeniem . Takim partnerem jest włanie Fundacja Acelerator Innowacji Uniwersytetu Łódzkiego.

Bardzo dziękuję za rozmowę i życze powodzenia w rozwijaniu Snappa!
Trwa ładowanie komentarzy...